Motocykle - motocykliści - zloty motocyklowe
Cytat na dziś: "Motocykl jest jak media markt - nie dla idiotów"

Artykuły » Turystyka

[Część 1] Nowy Jork w te i wewte czyli Stany Azji Centralnej

Rozmiar tekstu: AAA MlodyGS, 27 września 2010
Jako że niektórym narobiłem już smaka jakis czas temu, kilku tu zalogowanym osbom naobiecywałem ze cos spłodze, nie mylic z potomkiem, bo do tego mi jeszcze nie spieszno, pozbierałem mysli, wszystkie za i przeciw, no i doszedłem do wniosku ze najwyzsza pora podzielic się ze swiatem tym co widzialem, przejechalem i przezylem.
Jeśli kogoś ta opowiesc będzie zanudzac to trudno, taki już jestem ze lubie pogadac, może czasem cos ubarwic i czasem wbic szpile :) Wszytko postaram sie opisac ze szczegółami więc wszystkiego na raz nie wrzucę i zeby podgrzac atmosfere przez kilka kolejnych dni bede Was raczył nudnym czy nie nudnym serialem w którym ja bede narratorem :)


Celem mojego i nie tylko, tegorocznego wyjazdu był Tadzykistan i Kirgistan, a konkretnie pogranicze Afgańsko-Tadzyckie i Pamir, tam zas chcielismy dotrzec do Korytarza Wakchańskiego, dalej do miasta Murgab, bedącego najdalej od domu położonym punktem wyprawy i przez położoną na wysokosci 4655mnpm przełecz Ak-Bajtal pojechac w strone Kirgistanu, tam chwile się poszwedac i do domu !

Dlaczego tam ?
Z tego co sobie przypominam, zarys tego wyjazdu pojawial się w dyskusjach już od pewnego czasu jednak decyzja zapadła pewnego mroznego styczniowego lub lutowego wieczoru. Wybralismy się z Ronem na pokaz filmu naszego kolegi Sorocka który to na NTV650 obutej w TKC80 wraz z poznanymi przez znajomych motocyklistami na „prawdziwych” enduro wybrał się do Mongolii.
Pamietam ze siedzielismy wtedy w Jerbaciarni i przy okazji filmu padło pytanie: „to gdzie jedziemy w tym roku”? (2 lata wczesniej zrobilismy z Ronem wycieczke do Albanii w celu poszukiwania bunkrów na plazy:) ) jako ze o Kirgizji slyszelismy ze ładna, na pytanie Rona: „Kirgizja”? Bez namysły odpowiedziałem ze spoko, może być, wiesz że ze mna nie ma dyskusji :)
Po urodzeniu się planu jakos szybko rozniosło się to wsrod znajomych, tych blizszych i dalszych, co wcale mi się nie spodobało, no ale cóż robic...
Chetnych pojawiło się 8 osób, jednak wraz z biegiem czasu ta liczba zaczeła się weryfikowac... Pierwszy odpadł jeden z kolegów z naszego grodu piastowskiego bo... bo mnie nie lubi, a ze ja mam dużo czasu i nie zamierzalem odpuszczac, no w koncu slowo się rzekło, kobyłka u płota to zmeczeniu materiału się nie poddałem...
Gdzies w połowie marca zrobilismy w Opolu pierwsze spotkanie organizacyjne, 3 osoby z Wrocławia + 3 ze Śląska... Ogromny entuzjazm przemawiał przez wszystkich, no może poza mną, bo jako kierowca ekipy Wro nie moglem się wprowadzic w stan nieważkości i marzeń :) Na tym spotkaniu został ustalony termin wyjazdu 15.07-15.08, mniej więcej rzucilismy okiem na mapy i... wroclismy do domu, dodam jeszcze ze jadac do Opola droga była na tyle dobra ze przegapiłem pierwszy zjazd na Opole, zaś w drodze powrotnej na autostradzie lezało 10cm sniegu...

No i się zaczeło...
potrzebowaliśmy wizy do: Tadzykistan, Kirgistan, Uzbekistan, Kazachstan, Rosja..
W zorganizowaniu wiz do tadzykistanu i Kirgistanu pomógł nam Sambor i śp.Izi zas reszte samemu... Ta reszta wizała się z wyjazdami – konsulat Rosyjski w Poznaniu 2 razy, Ambasada Uzbiekistanu w Warszawie 2 razy i Ambasada Kazachstanu 2 razy.
Wszystko udało się załatwic w miare bez problemów, no może poza dyskusją z panem konsulem w konsulacie Rosyjskim:
Konsul: gdzie jedziecie?
Młody:Tadzykistan
K:pokaz bilety lotnicze
M:nie mam, jade motocyklem !
K:czym??!!
M:motocyklem i chce tylko tranzyt
K:ile?
M:a ile się da ?
K:5 dni maksymalnie !
M:to ja chce 5 dni maksymalnie i chce jechac tak tak i tak
K:to ja wyznaczam marszrut i wam potrzeba pobytowej wizy.
M:to wyznacz mi taki zeby bylo dobrze i ja chce tranzyt !!
K:ksero dowodow rejestracyjnych i ubezpieczenie !
M:yyyyy nie mam :D
no ale dzieki przesympatycznej pani Kindze z firmy Wizy Do Rosji znajdujacej się przed konsulatem udało się wszystko zorganizowac jeszcze przed zamknieciem placówki.
Z konsulem Uzbeckim poszło bez problemów, zaś w Ambasadzie Kazachstanu sympatyczna pani zasugerowała nam zeby zamiast wizy tranzytowej za 20 eur wziasc wize turystyczną za euro 30. Pani powiedziała ze tak bezpieczniej ze względu na to ze w razie W nie trzeba będzie się spieszyc.
Wypełniając kwestionariusz wizowy natrafiliśmy na punkt „miejsce pobytu w Kazachstanie”
pani bez chwili namysłu zapytała, „gdzie Panowie bedą spac?” no, yyy, w namiotach, „prosze wpisać NAMIOT”, kolejny podpunkt brzmiał, „cel wizyty” my znów yyyyy, a pani na to „podróż motocyklem przez Kazachstan” :)

W międzyczasie załatwiania wiz, kazdy jakos przygotowywał siebie, motocykl i ekwipunek.
Jako ze trasa miała liczyć około 15tys kilometrów z tego spora część miała przebiegać po górach i bezdrożach trzeba było się zaopatrzyac w 2 komplety opon, z tego jedne kostki drugie szosówki, nowe klocki, serwis motocykla, szczepienia itp itd...
Gdzies w międzyczasie dotarła do nas wiadomosc ze z ekipy ze Śląska wypadły 2 osoby...
Jako ze początkowo miało jechac na 7 osób plan zakładał ze jedziemy w II niezależnych grupach 4 + 3 i może gdzies po drodze się spotykamy...
Tu makietka runeła i wyszło na to ze bedziemy jechac w 5, co po moich doświadczeniach z wczesniejszych wyjazdów nie wrozyło nic dobrego...
Dzień wyjazdu zbliżał się wielkimi krokami, a wize Kazachską mielismy odebrac 4 dni przed wyjazdem :)

Jako że ja już się najezdziłem wystarczajaco za wizami po odbiór wizy kazachskiej, z powodu moich nudów do Warszawy pojechał Jarecki którego chyba jeszcze coś lub ktos do tego mobilizował :)


Dzień pierwszy: 15.07.2010

I nadszedł piątek piętnastego, a dzien ten był pochmurny i zapowiadał się deszczowo...
Z Ronem i Jareckim jak przystało na mieszkańców grodu piastowskiego umawiamy się o 6 rano na BP zwanym Aralem przy wjezdzie na autostrade...
W dniu dzisiejszym mamy w panie dobic do granicy,tam spotkamy się z Jacą z Katowic i Kubą z Warszawy, przekroczymy ją i zrobiy nocleg gdzies za Lwowem.
Autostrada to nuda, pierwsze zatrzymanie to bramki w Katowicach, na których glupi taksiarz probowal się przede mnie wepchnac, na co mu oczywiscie nie pozwolilem i wpuscilem przed siebie kolegów :) Pan był mocno niepocieszony tym faktem i grzecznie czekał do momentu az Jarecki stwierdzil ze nie ma gotówki i trzeba za niego zapłacic :)
Broń Boże nie mam mu tego za złe, lubie chłopa więc chetnie popatrze jak się puszkarz wkur*** w czasie gdy ja znow musialem sciagnac rekawice poszukac drobnych których nie znalazlem, wziasc jakieś klepaki od Rona... Pan w aucie cos brzeczał pod nosem az zaczał trąbic jednak pokazany mu środkowy place poskutkował... smiechem i wyrazami zrozumienia u pana kasjera :)
Kolejny dluzszy już postój na pierwsze tankowanie i sniadanie, skladajace się z RedBula i snikersa zrobiliśmy już za Krakowem. Dalej droga do granicy jak to przez Polske na 4 :(
Tiry, sznur samochodów i na odcinku Kraków – Tarnów niekonczacy się remont, który ominelismy poboczem.Za Rzeszowem już spoko i na granicy bylismy koło 12, co dało średnią podróżną w okolicach 100, co pozniej przy podobnym nateżeniu ruchu już nam się nie powtórzyło :(
Na jedynym parkingu przed granicą w Korczowie, taki duzy po lewej sronie pod lasem, mieli na nas czekac Jaca i Kuba... No nie czekali...
Polscy tirowcy cos mowili o 2 motocyklach które pojechały na granice.Po wykonaniu telefonu okazało się ze to nasi, którzy po chwili dotarli na miejsce zbiórki.
Tu nastąpiła tradycyja wymiana koszulek... zartuje, to nie mecz Archeo i Genetix :)
Wymienilem się z Kuba tylko kartami do GPSa :) Pogadalismy z panami Tirowcami, poogladalismy mape i z zyczeniami szerokiej drogi udalismy się na przejscie...
Na przejsciu wbrew moim oczekiwaniom spowodowanym małym spieciem z roku poprzedniego, tzn, wyrzuceniem z przejscia za ominiecie kolejki, cisza i spokoj...
3 auta przed nami, no może 5 bo je objechalismy :)
Polska strona poszla jak z bicza trzasnał, wjechalismy do przedsionka Azji...
Ja to nazywam przedsionkiem, bo mój ojciec twierdzi ze Azja zaczyna się za Bugiem bo w koncu tam mają azjatyckie tory kolejowe :)
Na granicy kazdy dostaje kwitek i zaczyna się wypełnianie...
Ja jak zwykle mam milion pytan mimo iz wszystko jest podobno idioto odporne, a jednak nie :D Rubaszna i sympatyczna pani celniczka instruuje nas jak mamy poprawnie wypelnic, bo problem polega na tym ze jedziemy tranzytem jednak jakos tak dziwnie ze nie łapie się na tranzyt :) pani kazała wpisac jakieś miasto nad Morzem Azowskim i miejsce pobytu Hotel Ukraina :) Hotel Ukraina jest chyba najbezpieczniejszym miejscem pobytu bo jest w kazdym większym miescie :)
Granica w sumie zajmuje koło godziny, przejezdzamy ją i zjezdzamy na pierwszą stacje benzynową.Gdy przychodzi do płacenia pojawia się uczucie raju :) Benzyna 91 czy 92 dziwnie smierdzaca ale nie chrzczona (95 i 98 są chrzczone dla turystów i bogatych, kazde dziecko na Ukrainie to wie) po 3 zł fajki tez cos koło tego, 2 litrowa Cola tak samo :)

Ze stacji ruszamy koło 16 czasu lokalnego i walimy najpierw na Lwów dalej na Tarnopol.
Droga do Lwowa w miare niezłej jakości zas jej niedostatki umilały ślicznej urody ssaki leśne pasące się przy drodze :D
Majac już koło 120 km na kołach nawiniete po ukaińskiej ziemi, Tryzub nasłał na nas pierwszą w czasie tego wyjazdu ulewe... na odcinku ok 100m pojawiła się sciana deszczu wypełniajaca przydrozne rowy po brzegi i zamieniajaca ulice w rwacy potok...

Schronieniem okazał się przydrozny kiosk w którym Jaca omyłkowo, zanabył bezalkoholowy napoj energetyczny który w smaku przypominał RedBula z sokiem.Po wnikliwym przeczytaniu tego co na puszce okazało się ze ma 7 czy 9 Volt :)
Wieksza część puszki została podarowana miejscowemu zulowi przesiadujacemu w sklepie :) Po przeczekaniu burzy ruszylismy dalej by w okolicach 19 znalezc przydrozny motel z parkingowym wyposazonym z giwere :)
Na kolacje jakieś krokiety, chyba, tak mi chodzi po głowie, po 3 zimne piwa i lulu...
Tak minał pierwszy dzień naszego wyjazdu...

Kolejny odcinek relacji z wyprawy:
http://omko.pl/artykul/77/-cz-2-nowy-jork-w-te-i-w…

Podziel się z innymi:  
  • Facebook
  • Wykop
  • NK
  • GG
  • Wahacz
  • Blip
  • Flaker

Dodaj komentarz:

Imię / ksywa:

Twój komentarz
do tego artykułu:

Pierwsza + ostatnia cyfra =*
Zaloguj się aby dodawać komentarze
bez konieczności przepisywania kodu.

Ocena:

Musisz być zalogowany
aby oceniać artykuły.
Średnia: 9,17
Liczba
ocen:
6

Podobne artykuły:

Jak się ogarnąć kiedy jest zimno (Turystyka)Sprint na odcinku Wrocław - Lizbona czyli 350… (Turystyk…)[Cz.20] Nowy Jork w te i wewte czyli Stany Az… (Turystyk…)[Cz.19] Nowy Jork w te i wewte czyli Stany Az… (Turystyk…)

Logowanie

Email:
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Załóż konto!

Znajdź w serwisie

Twoja wyszukiwarka

Główni partnerzy:

Kalendarz Imprez Motocyklowych

Facebook:

Polecamy:

AKM Apanonarwięcej...
Prywatność i cookies  -  Patronaty  -  Partnerzy  -  Toplista  -  Widgety  -  Facebook  -  Reklama  -  Kontakt
Motocyklowy portal informacyjno-społecznościowy omko.pl © 2009-2019
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu