Pierwszy mój... Nie było funduszu, więc od dziadka sprowadziło się Ogara. Po wymianie gaźnika był jak zdjęty z taśmy produkcyjnej ;D
Jest stosunkowo nowy, więcej lat przeleżał pod płachtą w garażu niż w użyciu.
Mimo, że uszczerbek na słuchu przy nim gwarantowany - kocham go ;]