W tym artykule opiszę jak zadbać o hamulce żeby zachowały swoje właściwości oraz co zrobić jeśli motocykl hamuje za słabo. Przedstawię to jako listę znanych problemów z hamulcami.
Po pierwsze klocki hamulcowe. Podstawa jest taka że musi być na nich okładzina (na większości klocków są znaczniki zużycia, których nie powinno się przekraczać). Często popełnianym błędem jest czekanie do ostatniego momentu z ich wymianą. Wtedy może się zdarzć że w trasie okładzin zwyczajnie braknie, kończy się to w najlepszym wypadku bardzo szybkim zniszczeniem tarczy hamulcowej (pomijam w tym artykule aspekty prawne sprawy).
Ważną sprawą przy wymianie klocków jest ich dobór. Jeśli ktoś jeździ turystycznie wystarczą mu zwykłe klocki dobrej firmy, jeśli ktoś lubi ostrzejszą jazdę przynajmniej na przód powinien założyć klocki wzmacniane(ich wadą jest szybsze zużywanie tarczy). Błędem natomiast jest zakładanie klocków sportowych do maszyn używanych do spokojnej jazdy, gdyż klocki te optymalne hamowanie zapewniają dopiero po rozgrzaniu, a zimne hamują gorzej niż zwykłe.
Często zaniedbywaną sprawą jest wymiana płynu hamulcowego. A ma on tę nieprzyjemną właściwość, że jest higroskopijny, czyli pochłania wodę z otoczenia i nie ma tu znaczenia szczelność układu hamulcowego. Efektem tego jest parowanie wody zgromadzonej w układzie po rozgrzaniu hamulców. W przewodzie powstają pęcherzyki gazu, który jak wiadomo jest podatny na ściskanie, przez co tracimy dużą część naszej siły na jego sprężenie, co osłabia hamowanie. Płyn hamulcowy powinno się wymieniać co najmniej raz na dwa lata, choć zaleca się wymianę co sezon.
Skoro już jesteśmy przy osłabianiu hamowania to duży wkład mają w to stosowane namietnie przez Japończyków gumowe przewody hamulcowe. A mają one dwie zasadnicze wady:
1. Trzeba je wymieniać maksymalnie co 5 lat, bo po tym czasie guma traci swoje właściwości, co skutkuje osłabieniem siły hamowania, a w sytuacjach ekstremalnych może prowadzić do pęknięcia przewodu.
2. Nawet nowy przewód po rogrzaniu płynu w układzie robi się miękki i część energii przeznaczonej do hamowania idzie na jego rozszerzanie, co może nas niemile zaskoczyć po którymś z rzędu ostrym dohamowaniu
Receptą na te bolączki jest zastosowanie przewodów w stalowych oplotach przynajmniej na przednim hamulcu. Koszty założenia przewodów na przód wahają się w granicach 130-180zł(motocykle z jedną tarczą) do 300-400zł dla motocykli z dwoma tarczami i gwarantuję że będą to dobrze wydane pieniądze. Za przewodami tymi przemawia poprawienie skuteczności, a przede wszystkim dozowalności hamowania (zmiana siły hamowania jest płynna). Poza tym przewody te są ciekawym akcentem estetycznym dla każdego motocykla i charateryzują się większą trwałością od gumowych.
Ja szczerze mówiąc u siebie stalowego oplotu jeszcze nie mam, a artykuł pisałem po przejażdżce GS-em znajomego który miał założony oplot. Od tej pory każdemu taką inwestycję polecam i sam też przez zimę mam zamiar założyć oplot na przód.
Oplot stalowy to podstawa ! Dopiero po wymianie zauwazyłem, że mój Dziki jednak jak chce to potrafi porządnie hamować. Zakładać stalowe oploty ludziska co jeszcze ich nie macie ! :)
Z tymi gumowymi przewodami to fakt-puchną.Do fazera600 kupiłem za 30funtów komplet przewodów w oplocie (przód i tył).Na wiosnę założę je,a przy okazji wymienię płyn hamulcowy.Moje gumowe przewody mają już 11 lat więc już czas na nie.
Natka 18 lis 2009, 0:13
Bardzo ładnie napisałeś :-) Czyta się przyjemnie i płynnie :-)